F.lux – temperaturowa rewolucja.

Tym nieco tajLogo F.luxemniczym tytułem rozpoczynamy opis małego i bardzo przydatnego programu. Plusem jest to, że nie będzie nas męczył wyświetlaniem jakichkolwiek informacji, tylko spokojnie „siedział” w zasobniku systemowym – po pewnym czasie nie zauważymy jego obecności. F.lux jest narzędziem, które dostosowuje temperaturę obrazu na monitorze (bo gdzieżby indziej) do pory dnia. Temperatura jest czasami mylona z jasnością, a są to dwie, całkowicie różne rzeczy, ale nie zagłębiajmy się w ten temat. W dzień gdy świeci słońce, (lub nie) F.lux „ogrzewa” barwy na monitorze i wydają się nam bardzo naturalne. Gdy następuje zachód słońca, temperatura kolorów obniża się do określonej przez nas wartości. Początkowo może nam się to nie spodobać, ale oczy bardzo szybko się przyzwyczajają. Dzięki temu mniej się męczą, a dodatkowo łatwiej nam się zaśnie po nocce przed komputerem. Dobrze, wystarczy już tego wstępu, przejdźmy do sedna, czyli samego programu.

Interfejs

F.luxa ściągniemy ze strony producenta: KLIK. Po uruchomieniu powinien zapytać o Twoją lokalizację, zignoruj to, przejdziemy do tego za chwilę. ;) Najpierw przyjrzyjmy się i poznajmy okno programu. Według mnie jest przyjazne dla użytkownika. Znajdziemy w nim informacje na temat aktualnej temperatury barw, czasu do wschodu/zachodu słońca (naprawdę przydatne ;D), opcję dezaktywacji programu na jedną godzinę. Teraz skupmy się na obszarze zajmującym większą jego część:

  1. u góry (niby ciemniejsze pole) – dzień,
  2. na dole (jaśniejsze) – noc,
  3. sinusoida – przebieg doby,
  4. szary punkt – „słońce” i to wszystko ;).

Interfejs F.Lux

Konfiguracja

Teraz kliknij „Change Settings” . Naszym oczom ukaże się kolejne okienko. Postępujmy zgodnie z numeracją opcji. Najpierw suwakiem ustawmy temperaturę barw na dzień. Proponuję ustawić maksymalną wartość (u mnie 6500K), ale o gustach się nie dyskutuje. Teraz polecam spojrzeć na sufit lub na biurko i zorientować się, jakie źródło światła znajduje się w pomieszczeniu. Ja posiadam żarówkę fluorescencyjną, czyli zwykłą „świetlówkę” lub „żarówkę energooszczędną” (jak zwał tak zwał), więc ustawiam drugi suwak w okolicy napisu i kreski „fluorescent”. (u mnie 4400K).

Teraz drugi krok – nasza lokalizacja. Klikamy „Change”. Otworzy nam się okno o wszystko mówiącym tytule „Where am I?”. Jeśli nie znamy położenia geograficznego (długości i szerokości graficznej) naszej możliwości, kliknijmy „Locate…”. Uruchomi nam się nasza ulubiona przeglądarka internetowa. Pozostało nam tylko wpisać nazwę naszej miejscowości i skopiować współrzędne do w/w okna.

Teraz już trzeci i ostatni krok (szkoda ;p). Pozostało nam już wybrać prędkość, z jaką zmieni się temperatura barw. Proponuję zobaczyć jak sprawują się obie opcje i wybrać tą, która bardziej nam odpowiada. Czas wcisnąć „Done”. Okno programu za chwilę samo zniknie. Od teraz możemy zapomnieć o jego istnieniu, a F.lux wciąż będzie działał. ;D

Inny przykład interfejsu F.Lux