Wspominajka: Mafia 1

Jakiś czas temu oglądałem Ojca Chrzestnego. Moim zdaniem najlepszy film gangsterski jaki kiedykolwiek powstał. Znakomita obsada i niebanalna opowieść na motywach książki, którą też polecam. Po seansie naszła mnie ochota na więcej. Podszedłem do mojej półeczki z grami i zacząłem szukać tytułu który wprowadzi mnie głębiej w świat przestępczy. Oczywiście od razu ominąłem wszystkie części Grand Theft Auto bo zbyt prymitywne, by moim oczom ukazała się ta jedna a mianowicie…..

mafia-in-game

….Mafia. Pierwsza część wyszła w 2002 roku. Pamiętam jak dziś, gdy do moich rąk trafiło wydanie premierowe. Uczucie niesamowite. Najbardziej wyczekiwany przeze mnie tytuł odkąd w ogóle zacząłem interesować się rozrywką elektroniczną. Oczywiście taka produkcja miała swoje honorowe miejsce na półce gdzie stała przez około siedem lat. Używam czasu przeszłego bo już nie stoi. Nie wiem co mnie podkusiło i pożyczyłem ją koledze. Niestety już do mnie nie wróciła. Powód? Pogryzienie i całkowite zniszczenie przez kochanego owczarka niemieckiego. Tylko powiem że owy właściciel pieska, już nie jest moim przyjacielem. Tyle lat że tak powiem psu w d****e.:)

Ale co zrobić. Płakać nie będę. W końcu to rzecz nabyta. A skoro nabyta to nabyłem znowu. Tylko nie premierówkę ( już praktycznie niemożliwa do dostania ) a reedycje dostępną w taniej serii Kolekcja Klasyki naszej rodzimej Cenegii. Spędziłem przy niej bardzo wiele czasu. Dokładnie nie wiem, ale dużo. Wierzcie mi na słowo. Przeszedłem ją żeby nie skłamać, chyba ze dwadzieścia razy, nigdy się nie nudząc. Każdy kto grał wie czemu. Nie chcę tutaj pisać kolejnej recenzji, dlatego powiem tylko że jest zaje********a!

Na szczęście twórcy nie spoczęli na laurach i w 2010 roku wydali Mafię 2. Niektórzy uważają ją za niegodną części pierwszej, jednak mi spodobała się bardzo. Może nie jest tak doskonała jak jedynka, ale też wciąga. Fajna historia ( scenariusz podobno liczył 500 stron ) i postacie. Szczególnie przyjaciel głównego bohatera Joe, którego los jest  na razie nie znany (  Per Aspera Ad Astra ).  Dwójka podzielona jest na piętnaście rozdziałów, których przejście zajmuje około ośmiu godzin ( na łatwym poziomie ) i około dziesięciu  ( na najwyższym ).

Poruszamy się po moim zdaniem niedużym, choć pięknym mieście Empire Bay, w którym po miedzy misjami wieje nudą. Cała produkcja jest liniowa i oskryptowana, oprócz jednej misji gdzie mamy do wyboru kilka sposobów chowania się lub ucieczki przed zabójcą. Mechanika też się zmieniła. Teraz mamy do dyspozycji chowanie się za osłonami i ciche zabójstwa ( od tyłu ). Ale nie będziemy tylko strzelać. Twórcy dali nam całkiem niezły system walki wręcz. Ciosy wolne ale mocniejsze, szybsze ale słabsze i uniki. Brakuje tylko kopniaków a mielibyśmy prawdziwe MMA Attack .

Przejdziemy do głównego bohatera gry. A jest nim wojak Vito Scaletta. Raniony wrócił na przepustkę do domu, ale nie chciał już wracać z powrotem na wojnę.  Jednak od czego ma się kumpli. Joe załatwił mu lewe papiery, dzięki którym mógł zabawić w miasteczku nieco dłużej. Na początku jesteśmy nikim by wraz z kolejnymi zadaniami pracować na swoje nazwisko, by w końcu dołączyć do rodziny i żyć jak pączek w maśle. Tylko do czasu.

Na graniu w Mafię 2 i jej wszystkie dodatki spędziłem sto pięćdziesiąt siedem godzin życia. Tyle pokazuje licznik na Steam. Przeszedłem ją na wszystkich poziomach trudności. Zdobyłem wszystkie możliwe osiągnięcia, playboye i listy gończe. Nie powiem. Jestem z siebie naprawdę dumny. I kończą wpis mogę tylko powiedzieć tak: Nie grałeś? Zagraj!; Grałeś? Zagraj jeszcze raz!